Wiadomości

Zygmunt Kałużyński

Ile się płaci za bycie sobą?

A czytał pan, panie Zygmuncie Bliblię? - Stale czytuję, bez przerwy! Znakomita książka, polecam gorąco, szczególnie osobom duchownym.

 Wokół jego życia narosły historie i niedomówienia grubością odpowiadające warstwom kurzu i pajęczyn w jego mieszkaniu. Dla niektórych palant z małpią gębą, brudas i dziwadło. Dla mnie prawdziwa perła i dowód na to, że nie szata zdobi człowieka. Od kiedy pojawił się w telewizji, a właściwie od kiedy ja go tam zobaczyłam, wrył mi się w umysł. Początkowo jako ciekawie opowiadający, trochę nadpobudliwy ruchowo pan, z czasem jako pasjonat o szerokiej wiedzy, a od momentu kiedy przeczytałam pierwszą jego książkę, jako piekielnie inteligentny i dociekliwy tropiciel obłudy, pasjonat obdarzony niebanalnym poczuciem humoru i co najbardziej istotne – prawdziwie wolny człowiek. Z rozkoszą czytam jego książki i choć sporo ich napisał, z niepokojem myślę o chwili, gdy sięgnę po ostatni nieprzeczytany tytuł. Nigdy nie ograniczał się tylko do kina. Wachlarz tematów, które poruszał trudno ująć w jakieś ramy. Tak samo fascynująco pisał o paryskich prostytutkach, wojnie, gwiazdach kina i Biblii. W swoim skrajnym zachwycie doszłam nawet do wniosku, że więcej wiedzy o kulturze i historii można wynieść z jednej jego książki, niż z opasłych i nieprzystępnych encyklopedycznych tomów. Jeśli już o czymś pisał, to podchodził do tego z zaangażowaniem i dogłębną wiedzą popartą własnymi przemyśleniami. Rzeczy nazywał po imieniu, a kiedy było trzeba walnął z grubej rury. I trudno było się z nim nie zgodzić. Swoją ocenę zawsze jednak popierał solidnymi argumentami i gotów był na wymianę myśli. Bo tylko tam gdzie jest dyskusja – twierdził – powstają wartościowe poglądy. Inna rzecz, że „dyskusja” sprowadzała się nierzadko do agresji drugiej ze stron, a wyszukiwanie w wypowiedziach Kałużyńskiego nieścisłości, bez znaczenia dla głównego tematu, stało się dla poniektórych pasją równie pochłaniającą jak dla wyżej wymienionego kino.   Żył po swojemu, pogardzał pieniędzmi i władzą , uważał, że wszyscy ludzie są sobie równi, a swoje słynne niechlujstwo ubrał w naukowo- egzystencjalną ideologię, argumentując ostatecznie, że „człowiek został stworzony do myślenia a nie do sprzątania” i można czuć się szczęśliwym nie zmieniając codziennie skarpetek.  Z czym też trudno się nie zgodzić, bo osobowości, wiedzy i talentu pisarskiego pozazdrościć by mu mogło wielu schludnych i pod szyję samą odprasowanych. Ten brak zależności od kogokolwiek i czegokolwiek, dał mu najcenniejszą i bodaj najbardziej trudną w utrzymaniu wartość – własną osobistą wolność. Nie wiadomo, co bardziej mierziło jego oponentów – to co mówił, czy sam fakt, że miał odwagę to wypowiedzieć, nie zważając na prestiż i glorię krytykowanego nazwiska.  

    Wczoraj dotarł do mnie „Alfabet na 4 ręce” a wraz z nim film-wywiad „Pół życia w ciemnościach”, ostatni, tuż przed jego odejściem. Zaledwie 45 min, ale zobaczyć pana Zygmunta na ekranie jeszcze raz, to niebywała przyjemność. Bardzo ciepła, szczera i wzruszająca rozmowa z Tomaszem Raczkiem. Jest jeszcze jedna ważna kwestia, która nasuwa mi się zawsze, kiedy Zygmunta Kałużyńskiego oglądam, słucham lub czytam: Ile się płaci za bycie sobą? Otóż płaci się samotnością. Byciem wykpiwanym, obrażanym i klasyfikowanym jako wariat. A co trzeba zrobić, żeby móc być sobą mimo wszystko? Trzeba siebie kochać. „Jestem w sobie zakochany panie redaktorze, to jest jedyne uczucie, jakiego jestem absolutnie pewny”. Pogląd mało popularny. Bo ten rodzaj uczucia, często mylony jest z zadufaniem i arogancją. A szkoda, bo właśnie z niczego innego, jak tylko z niekochania siebie, bierze się szeroko pojęty brak „miłości bliźniego”. Zatem wszystkim otwartym i zaciekawionym rekomenduję pozycje pana Zygmunta, a tym innym, którzy właśnie na kimś jakieś psy wieszają, nieco więcej miłości do siebie samych zalecam:)

"perlyzlamusa.pl"

Czytaj również

  • Filipinki i rockowa rewoltaFilipinki i rockowa rewolta Marcin Szczygielski opisał historię zespołu Filipinki, do czego miał także powody rodzinne – jest synem jednej z piosenkarek wchodzących w jego skład. Zespołu, który wyprzedził...
  • "Sanato" Book Trailer"Sanato" Book Trailer "Marcin Szczygielski stworzył horror, którego lektura wywołuje lodowaty dreszcz i przerażenie, niczym nie ustępujące tym, których możemy doświadczać, czytając książki mistrzów tego...
  • Recenzja "Sanato" w Bramach GrozyRecenzja "Sanato" w Bramach Grozy Gruźlica była kiedyś uznawana za chorobę biedoty, choć dotykała nie tylko ludzi biednych. Wywoływana przez prątki gruźlicy, na początku XX wieku zbierała śmiertelne żniwo wśród...

Instytut Wydawniczy Latarnik im. Zygumnta Kałużyńskiego

Biuro Handlowe i odbiór zamówień
ul. Cypryjska 89, 02-761 Warszawa
(22) 614-28-34 sklep@latarnik.com.pl
Biuro czynne pon.- pt.
w godz. 10:00 – 17:00

(22) 614 28 34 sklep@latarnik.com.pl
Dołącz do nas
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.